niedziela, 26 marca 2017

Jasna strona mocy - czyli Pozytywne strony internetu w walce z ED

Cześć!
Poprzednim razem ponarzekałyśmy na social media i ich związki z zaburzeniami odżywiania. Na szczęście każda moneta ma dwie strony, więc dziś trochę o tych pozytywnych stronach, czyli jak wykorzystać social media jako sprzymierzeńców w walce z zaburzeniami odżywiania.

Zacznijmy na przykład od tego: w ostatnim czasie można zauważyć, że całkiem sporo instagramowych „celebrytów”, ale i najzwyklejszych dziewczyn, nie boi się pokazywać swojego ciała w pozach – powiedzmy – mniej korzystnych. Na jednym zdjęciu idealnie płaski brzuch z zarysem mięśni, a na drugim 3 wałeczki. Odstęp między zdjęciami – 10 sekund. Cel? Pokazanie, że ciała, które widzimy na zdjęciach, często są „stuningowane” – a to światłem, a to odpowiednią pozą, dobranym strojem (o wszelkich „spłaszczaczach” i push-up’ach nawet nie wspominamy).  To jak ze zdjęciami do dokumentów – kwestia światła, kąta i nagle z całkiem ładnej dziewczyny stajemy się kryminalistą z twarzą jak księżyc w pełni. Wprawne osoby od razu zorientują się, że czasem uda na zdjęciu to zasługa odpowiedniego zgięcia się w talii lub uniesienia nóg w górę. Dobrze, że coraz więcej osób uświadamia to swoim obserwującym, dla których często są kimś w rodzaju guru.
Drugi przykład: konta recovery, ale te prawdziwe, a nie jakieś podrabiańce. Takie, gdzie możemy się przekonać, że powrót do prawidłowej masy ciała (i do życia) to nie tylko kanapki grubo posmarowane masłem, ale też cały ogrom na nowo odkrywanych smaków. Takie, gdzie widać, że parę czy też paręnaście dodatkowych kilogramów nie zaprowadzi nas prosto do otyłości. Jest trochę kont, na których można poczytać też ciekawe przemyślenia, słowa motywacji i znaleźć ogrom dowodów na to, że nie tylko można, ale i warto zacząć walkę o samego siebie. Z takich bardziej popularnych, fajnymi przykładami są np. Amalie Lee (zrobić link do http://www.instagram.com/amalielee/) i Chiara (http://www.instagram.com/chiaravive/), warto zajrzeć też do Jess (http://www.instagram.com/embracingjess/), a jeśli chodzi o kogoś z naszego polskiego podwórka - do Roksany (http://www.instagram.com/rocksanka/).

Zaburzenia odżywiania to nie tylko problemy powiązane stricte z jedzeniem i figurą, ale też samooceną, poczuciem własnej wartości, depresją. Dlatego zamiast śledzić Kardashianki czy inne Jennerki, warto popatrzeć na przykłady ludzi, którzy faktycznie są jakimś wzorcem i mogą nas nauczyć czegoś więcej, niż jak dobrze wykonturować twarz. Nie muszą to być gwiazdy (chociaż i tutaj mamy chociażby silne, piękne, szczerze kobiety w osobie Emmy Watson czy Jennifer Lawrence). Zapewne i w Waszym otoczeniu nie brakuje takich osób, które podziwiacie za pracowitość, kreatywność, lojalność, poświęcenie, a nie za buty za miliony monet. Pozytywne przykłady, które możemy podpatrywać, to już dobry punkt zaczepienia do małego przewartościowania swojego kręcącego się wokół jedzenia świata.

Z zaburzeniami odżywiania, można radzić sobie na różne sposoby, chyba nie ma idealnego, ponieważ każdy z nas jest inny i potrzebuje innych bodzców, i inspiracji. Dla jednych Internet stanie się źródłem czerpania motywacji do powrotu do zdrowia poprzez wspomniane konta, blogi czy po prostu zdjęcia, a inni będą go unikać jak ognia by nie natknąć się na „idealne” zdjęcia „idealnych” osób o nieskazitelnych figurach, które jak wspomniałyśmy często wcale nie mają dużo wspólnego z rzeczywistością. Potrzeba dużo silnej woli i według nas mocnej psychiki, by nie dawać się złamać w wyidealizowanym świecie Internetu, jednak całe szczęście, ze pojawiają się tam również jasne światełka w tunelu, które pozwalają na inne spojrzenie na problem ED.

Jesteśmy bardzo ciekawe co lub kto wam pomaga,  gdy dopada was chandra, kto was inspiruje? Może podsuniecie nam jakieś ciekawe zródła, które mogą i nas zainspirować, a może przedstawicie swój punkt widzenia dotyczący pozytywnych stron Internetu w radzeniu sobie z zaburzeniami odżywiania?

Czekamy na wasze komentarze i zabieramy się za kolejny wpis!